Tag Archives: satysfakcja studenta

Katar, stan przedzawałowy czy forma maratończyka – czyli słów parę o diagnozie stanu zdrowia szkoły wyższej

Jak często badacie stan swojego zdrowia? Raz do roku, raz na dwa lata? A może zdecydowanie częściej? Co badacie? Jakie ogólne parametry informują was o tym, że wszystko jest w najlepszym porządku? A co jeśli okazuje się, że wyniki badań wskazują na odchylenie od normy? Zapewne robicie bardziej szczegółowe badania, próbując precyzyjnie zdiagnozować przyczynę dolegliwości i podjąć działania, aby przyczynę tę skutecznie wyeliminować.

To moja ulubiona metafora w odniesieniu do zarządzania jakością czy, ściślej rzecz ujmując, zarządzania wynikami (z ang. performance management).

W ramach jednego z aspektów mojej pracy jakościowca podjąłem próbę zdefiniowania masy ciała, poziomu cholesterolu oraz cukru we krwi, tudzież ciśnienia tętniczego, analizując stan zdrowia wydziałowego (poszedłem na łatwiznę i skoncentrowałem się raczej na zdrowiu fizycznym aniżeli psychicznym).

Które z miar są tymi, które na poziomie ogólnym (strategicznym) dadzą solidną podstawę do diagnozy, określenia skuteczności terapii (stopnia realizacji planu strategicznego) czy zidentyfikowania obszarów, nazwijmy je, kluczowych dla poratowania zdrowia bądź poprawienia ogólnej wydolności organizmu? Co istotne, na badaniu kontrolnym nie chodzi o bardzo szczegółowe przenalizowanie każdego z możliwych wskaźników. Chodzi raczej o to, aby ów badanie zbilansować i „dotknąć” każdego z obszarów, które są krytyczne dla ogólnego stanu zdrowia. Niepokojące sygnały wynikające z przeprowadzonej diagnozy dają podstawę do przeprowadzania szczegółowych badań analitycznych, a w konsekwencji podjęcia ukierunkowanych działań doskonalących.

BMI (z ang. Body Mass Index), serce, krew, płuca oraz wzrok przetłumaczyłem na następujące kategorie zdrowotne wydziału:

  • Analytical Report Handwritten by White Chalk on a Blackboard. Composition with Small Chalkboard on Background of Working Table with Office Folders, Stationery, Reports. Blurred, Toned 3d Image.Masa studencka,
  • Satysfakcja stron zainteresowanych (zdolność do pracy),
  • Proces oceniania (wzrok),
  • Zatrudnienie absolwenta (wydolność serca),
  • Stopień osiągnięcia efektów kształcenia (analiza krwi)*.

Każda z kategorii opisana jest za pomocą zestawu dwóch lub więcej wskaźników.

Masa studencka opisana jest za pomocą liczby studentów oraz zdolności zachowania liczby studentów (i tutaj pojawił się problem z tłumaczeniem, z ang. student retention).

Satysfakcja stron zainteresowanych to satysfakcja studenta (z procesu nauczania), satysfakcja nauczyciela (z jakości przedmiotów – sylabusów, efektów kształcenia, sposobu oceniania, zasobów dydaktycznych itd.), satysfakcja absolwenta (z jakości studiów) oraz satysfakcja pracodawcy (z absolwenta).

Jakość procesu oceniania mierzona jest za pomocą rozkładu (dystrybucji) stopni, opinii nauczyciela, różnicy między oceną z ćwiczeń i egzaminem końcowym**.

W ramach zatrudnienia absolwenta rozróżniam między wskaźnikiem zatrudnienia oraz zatrudnieniem w zawodzie zgodnym z ukończonym kierunkiem studiów.

Weryfikacja stopnia osiągnięcia efektów kształcenia odbywa się przy użyciu dwóch wskaźników. Miara bezpośrednia to procent studentów, którzy z sumarycznej – końcowej oceny z przedmiotu (zakładającej weryfikację stopnia osiągnięcia wszystkich efektów kształcenia) osiągnęli co najmniej 65%. Miara pośrednia z kolei, jest oceną subiektywną, dokonywaną przez nauczyciela w badaniu ankietowym.

Badanie kontrolne (zdolności do pracy) z wykorzystaniem wyżej wymienionych miar, odbywa się dwa razy w roku. Ewentualne niedomaganie w którejkolwiek z kategorii rozszerzane jest badaniem szczegółowym na poziomie przedmiotu, college’u czy innego aspektu, istotnego z punktu widzenia właściwego zdiagnozowania chorego i przepisania odpowiednich leków.

A ty jak oceniasz stan zdrowia twojej uczelni?

 

* Odpowiedniki akademickie wskaźników stanu zdrowia mają charakter ilustracyjny i co najmniej przypadkowy. Być może to wydolność serca, a nie analiza krwi, stanowi bardziej trafną medyczną metaforę opisu zdolności osiągnięcia efektów kształcenia. Ponadto, co istotne, przedstawiona matryca dotyczy placówki dydaktycznej – nie naukowo-dydaktycznej.

** Tłumaczenie raczej luźne, uwzględniające specyfikę zaliczeniowo-wykładową. W mojej rzeczywistości zawodowej to różnica w ocenie z tzw. course work oraz final assessment. Pierwszy moduł to z reguły 70% oceny końcowej (w skład którego wchodzą różne sposoby oceny studenta, ukierunkowane na weryfikację osiągnięcia poszczególnych efektów kształcenia). Moduł drugi to ocena sumaryczna (30%) mająca na celu zweryfikowanie stopnia osiągnięcia wszystkich zakładanych efektów kształcenia.

Możliwość komentowania Katar, stan przedzawałowy czy forma maratończyka – czyli słów parę o diagnozie stanu zdrowia szkoły wyższej została wyłączona

Filed under Perspektywa absolwenta, Perspektywa kandydata na studia, Perspektywa państwa, Perspektywa pracodawcy, Perspektywa rodzica, Perspektywa studenta, Perspektywa uczelni

Ankiety studenckie – czyli parę słów o tym, o czym już dawno dyskutować się nie powinno

FragebogenO podzieleniu się swoją refleksją na temat tzw. ankiet studenckich myślałem od jakiegoś czasu. W końcu musiałem usiąść i zacząć pisać, nie ukrywając, że sprowokował mnie do tego tekst opublikowany na łamach portalu gazeta.pl a przytaczający opinię ks. prof. Zygmunta Zielińskiego.

Już na wstępie chciałbym podkreślić, że pojęcie „ankiet studenckich” może być rozumiane na wiele różnych sposobów. Uściślijmy zatem, że mój komentarz dotyczy tylko i wyłącznie badania opinii studentów o zajęciach dydaktycznych, choć i te mogą być rozumiane różnie w zależności od tego o co pytamy (ocena nauczyciela i sposobu prowadzenia zajęć, ocena przedmiotu, w tym programu nauczania, strategii oceniania, zasobów wspomagających nauczanie, itd.). Jednocześnie należy zwrócić uwagę, że ankiety studenckie to jeden z wielu elementów, a już na pewno nie zasadniczy, składający się na koncepcję modelu zarządzania jakością (kształcenia) w szkolnictwie wyższym.

W polemikę czy ankiety studenckie są potrzebne nie będę wchodził. Nie będę, bo to tak jakby podważać fundamenty zarządzania jakością i polemizować czy zorientowanie na klienta, w tym pozyskiwanie informacji zwrotnej, ma sens. Ten kto kwestionuje zasadność pytania studentów o jakość tego czego są bezpośrednimi uczestnikami, nie tylko nie rozumie czym jest jakość i na czym polega jej doskonalenie, ale również skutecznie demonstruje dość marny poziom etyki w wykonywaniu zawodu nauczyciela akademickiego (nie wspominając o rozdmuchanym ego).

Skoncentruję się na organizacji procesu badania zadowolenia studentów, przywołując zasady, o których zapominać nie można. Odwołam się również do najzwyklejszych mitów, które często stają się orężem w ustach tych, którzy kierowani mniej lub bardziej nielogicznymi przesłankami, starają się wmówić, że coś jest ruiną, mimo że ruiną nie jest.

O co pytać?
Przede wszystkim o to, na co mamy wpływ – o to, co możemy zmienić.
Dosadnie rzecz ujmując, zasugerowałbym odwołanie się do definicji satysfakcji klienta. Analiza tego zagadnienia doprowadziłaby do sformułowania tezy, że to student najpierw powinien zdefiniować swoje wymagania (np. przy wykorzystaniu burzy mózgów czy grupy fokusowej). Następnie należy odrzucić te spośród zidentyfikowanych wymagań, które się „nie liczą” (bo np. i tak nie możemy zmienić obecnego stanu rzeczy albo zidentyfikowane czynniki wykraczają poza zakres badania). Kolejnym etapem budowy naszego kwestionariusza byłaby hierarchizacja uprzednio zidentyfikowanych czynników. Chcemy się bowiem skupić na najistotniejszych, bo polegając na wynikach badań pana Vilfredo Pareto wiemy, że mniejszość ma wpływ na większość (zasada 20/80). Oznacza to nic innego jak zadawanie pytań dotyczących tych aspektów jakości zajęć dydaktycznych, które w głównej mierze mają wpływ na satysfakcję studenta. Nie ma konieczności zadawania 40-50 pytań (a na pewno tyle czynników udałoby się zidentyfikować), należy zadać ok. 10-15, natomiast tych, które zadać należy.

unhappy + ? happyNauczyciel chce wiedzieć
Ankiety studenckie zawsze były i będą przedmiotem ożywionych dyskusji. W mojej 15-letniej karierze w obszarze zarządzania jakością w szkolnictwie wyższym nie zdarzyło się inaczej. Kwestionariusz „zawsze jest zły”, „zawsze należy go zmienić” i „każdy zrobiłby to lepiej”. Niemniej jednak, bez względu na to czy nauczyciel otwarcie krytykuje studencką ocenę zajęć, nie ma nic przeciwko, czy wręcz jest jej zapalonym entuzjastą – każdy chce wiedzieć, co studenci myślą o jego warsztacie dydaktycznym (no bo jeśli nie chce, to po prostu chyba nie powinien być nauczycielem).
Systemowe ocenianie zajęć (administrowane centralnie przez uczelnię bądź jednostkę organizacyjną tejże uczelni) to jedna strona medalu. Czy nauczyciel sam nie jest zainteresowany czy sposób w jaki prowadzi zajęcia „trafia” do studentów? Przecież dla wielu z nas nieformalne pozyskiwanie opinii studentów o naszych zajęciach to chleb powszedni. Chyba trochę na tym polega bycie dobrym nauczycielem – nauczycielem, który troszczy się o swoich studentów.

Dylemat w sferze jakości
Interesującym argumentem w rękach zagorzałych przeciwników wsłuchiwania się w głos studenta jest czysto hipotetyczna korelacja typu: „im wyższe oceny dajesz – tym wyższa twoja studencka ocena zajęć”. Słowo „hipotetyczna” (czyt. urojona) niech tutaj posłuży za komentarz.
Oczywiście należy zwrócić uwagę na obecną sytuację na rynku szkół wyższych. Niż demograficzny w połączeniu z finansowaniem uczelni na zasadzie „za studentem idą pieniądze”, powoduje przykre zjawisko obniżania jakości kształcenia już na wejściu. Obniżanie kryteriów przyjęć na studia w połączeniu z twierdzeniem, że ankiety to woda na młyn dla tych, którym nie zależy na byciu dobrze wykształconym to pastisz tego, o co tak naprawdę chodzi w zapewnieniu jakości kształcenia w szkołach wyższych. I kogo tu winić?

Ankiety studenckie a ocena okresowa nauczyciela akademickiego
„Jak zostaniesz źle oceniony to zostaniesz zwolniony z pracy”. Zgodnie z taką logiką rozumowania (albo nierozumowania) istoty ankiet studenckich należałoby być tylko miłym i łagodnym nauczycielem, w żadnym wypadku nie należy denerwować naszych studentów, a już na pewno nie dawać im ocen niższych niż „dobry”.
I tutaj mamy do czynienia z nieporozumieniem na wielu frontach. Po pierwsze, o czym wspomniałem na samym wstępie, ankiety studenckie są elementem większej całości (w tym elementem oceny okresowej). Po drugie, statystyka naprawdę działa i łatwo jest zidentyfikować tzw. nadzwyczajne przyczyny zmienności oceny studenckiej (bo np. grupa się uwzięła w związku z takim a nie innym wydarzeniem). Po trzecie, inflacja (zawyżanie) stopni hołdujące przytoczonej logice to pogwałcenie tego czym jest dobre kształcenie, a nauczyciel, który zachowuje się w taki sposób, zachowuje się nieodpowiedzialnie.

O tym może innym razem
Chciałem jeszcze przedyskutować kwestie anonimowości (przecież „ankiety studentów to anonimowe donosy na wykładowców”), narzędzi wspomagających ankietyzację, kalkulacji współczynnika satysfakcji, formatu kwestionariusza ankietowego, terminu badania oraz wpływu badania satysfakcji studentów na doskonalenie jakości kształcenia.

O tym może innym razem.

Zobacz także: Ocena okresowa nauczyciela akademickiego a ankiety studenckie.

Możliwość komentowania Ankiety studenckie – czyli parę słów o tym, o czym już dawno dyskutować się nie powinno została wyłączona

Filed under Perspektywa państwa, Perspektywa studenta, Perspektywa uczelni