Tag Archives: ankiety studenckie

Ankiety studenckie – czyli parę słów o tym, o czym już dawno dyskutować się nie powinno

FragebogenO podzieleniu się swoją refleksją na temat tzw. ankiet studenckich myślałem od jakiegoś czasu. W końcu musiałem usiąść i zacząć pisać, nie ukrywając, że sprowokował mnie do tego tekst opublikowany na łamach portalu gazeta.pl a przytaczający opinię ks. prof. Zygmunta Zielińskiego.

Już na wstępie chciałbym podkreślić, że pojęcie „ankiet studenckich” może być rozumiane na wiele różnych sposobów. Uściślijmy zatem, że mój komentarz dotyczy tylko i wyłącznie badania opinii studentów o zajęciach dydaktycznych, choć i te mogą być rozumiane różnie w zależności od tego o co pytamy (ocena nauczyciela i sposobu prowadzenia zajęć, ocena przedmiotu, w tym programu nauczania, strategii oceniania, zasobów wspomagających nauczanie, itd.). Jednocześnie należy zwrócić uwagę, że ankiety studenckie to jeden z wielu elementów, a już na pewno nie zasadniczy, składający się na koncepcję modelu zarządzania jakością (kształcenia) w szkolnictwie wyższym.

W polemikę czy ankiety studenckie są potrzebne nie będę wchodził. Nie będę, bo to tak jakby podważać fundamenty zarządzania jakością i polemizować czy zorientowanie na klienta, w tym pozyskiwanie informacji zwrotnej, ma sens. Ten kto kwestionuje zasadność pytania studentów o jakość tego czego są bezpośrednimi uczestnikami, nie tylko nie rozumie czym jest jakość i na czym polega jej doskonalenie, ale również skutecznie demonstruje dość marny poziom etyki w wykonywaniu zawodu nauczyciela akademickiego (nie wspominając o rozdmuchanym ego).

Skoncentruję się na organizacji procesu badania zadowolenia studentów, przywołując zasady, o których zapominać nie można. Odwołam się również do najzwyklejszych mitów, które często stają się orężem w ustach tych, którzy kierowani mniej lub bardziej nielogicznymi przesłankami, starają się wmówić, że coś jest ruiną, mimo że ruiną nie jest.

O co pytać?
Przede wszystkim o to, na co mamy wpływ – o to, co możemy zmienić.
Dosadnie rzecz ujmując, zasugerowałbym odwołanie się do definicji satysfakcji klienta. Analiza tego zagadnienia doprowadziłaby do sformułowania tezy, że to student najpierw powinien zdefiniować swoje wymagania (np. przy wykorzystaniu burzy mózgów czy grupy fokusowej). Następnie należy odrzucić te spośród zidentyfikowanych wymagań, które się „nie liczą” (bo np. i tak nie możemy zmienić obecnego stanu rzeczy albo zidentyfikowane czynniki wykraczają poza zakres badania). Kolejnym etapem budowy naszego kwestionariusza byłaby hierarchizacja uprzednio zidentyfikowanych czynników. Chcemy się bowiem skupić na najistotniejszych, bo polegając na wynikach badań pana Vilfredo Pareto wiemy, że mniejszość ma wpływ na większość (zasada 20/80). Oznacza to nic innego jak zadawanie pytań dotyczących tych aspektów jakości zajęć dydaktycznych, które w głównej mierze mają wpływ na satysfakcję studenta. Nie ma konieczności zadawania 40-50 pytań (a na pewno tyle czynników udałoby się zidentyfikować), należy zadać ok. 10-15, natomiast tych, które zadać należy.

unhappy + ? happyNauczyciel chce wiedzieć
Ankiety studenckie zawsze były i będą przedmiotem ożywionych dyskusji. W mojej 15-letniej karierze w obszarze zarządzania jakością w szkolnictwie wyższym nie zdarzyło się inaczej. Kwestionariusz „zawsze jest zły”, „zawsze należy go zmienić” i „każdy zrobiłby to lepiej”. Niemniej jednak, bez względu na to czy nauczyciel otwarcie krytykuje studencką ocenę zajęć, nie ma nic przeciwko, czy wręcz jest jej zapalonym entuzjastą – każdy chce wiedzieć, co studenci myślą o jego warsztacie dydaktycznym (no bo jeśli nie chce, to po prostu chyba nie powinien być nauczycielem).
Systemowe ocenianie zajęć (administrowane centralnie przez uczelnię bądź jednostkę organizacyjną tejże uczelni) to jedna strona medalu. Czy nauczyciel sam nie jest zainteresowany czy sposób w jaki prowadzi zajęcia „trafia” do studentów? Przecież dla wielu z nas nieformalne pozyskiwanie opinii studentów o naszych zajęciach to chleb powszedni. Chyba trochę na tym polega bycie dobrym nauczycielem – nauczycielem, który troszczy się o swoich studentów.

Dylemat w sferze jakości
Interesującym argumentem w rękach zagorzałych przeciwników wsłuchiwania się w głos studenta jest czysto hipotetyczna korelacja typu: „im wyższe oceny dajesz – tym wyższa twoja studencka ocena zajęć”. Słowo „hipotetyczna” (czyt. urojona) niech tutaj posłuży za komentarz.
Oczywiście należy zwrócić uwagę na obecną sytuację na rynku szkół wyższych. Niż demograficzny w połączeniu z finansowaniem uczelni na zasadzie „za studentem idą pieniądze”, powoduje przykre zjawisko obniżania jakości kształcenia już na wejściu. Obniżanie kryteriów przyjęć na studia w połączeniu z twierdzeniem, że ankiety to woda na młyn dla tych, którym nie zależy na byciu dobrze wykształconym to pastisz tego, o co tak naprawdę chodzi w zapewnieniu jakości kształcenia w szkołach wyższych. I kogo tu winić?

Ankiety studenckie a ocena okresowa nauczyciela akademickiego
„Jak zostaniesz źle oceniony to zostaniesz zwolniony z pracy”. Zgodnie z taką logiką rozumowania (albo nierozumowania) istoty ankiet studenckich należałoby być tylko miłym i łagodnym nauczycielem, w żadnym wypadku nie należy denerwować naszych studentów, a już na pewno nie dawać im ocen niższych niż „dobry”.
I tutaj mamy do czynienia z nieporozumieniem na wielu frontach. Po pierwsze, o czym wspomniałem na samym wstępie, ankiety studenckie są elementem większej całości (w tym elementem oceny okresowej). Po drugie, statystyka naprawdę działa i łatwo jest zidentyfikować tzw. nadzwyczajne przyczyny zmienności oceny studenckiej (bo np. grupa się uwzięła w związku z takim a nie innym wydarzeniem). Po trzecie, inflacja (zawyżanie) stopni hołdujące przytoczonej logice to pogwałcenie tego czym jest dobre kształcenie, a nauczyciel, który zachowuje się w taki sposób, zachowuje się nieodpowiedzialnie.

O tym może innym razem
Chciałem jeszcze przedyskutować kwestie anonimowości (przecież „ankiety studentów to anonimowe donosy na wykładowców”), narzędzi wspomagających ankietyzację, kalkulacji współczynnika satysfakcji, formatu kwestionariusza ankietowego, terminu badania oraz wpływu badania satysfakcji studentów na doskonalenie jakości kształcenia.

O tym może innym razem.

Zobacz także: Ocena okresowa nauczyciela akademickiego a ankiety studenckie.

Możliwość komentowania Ankiety studenckie – czyli parę słów o tym, o czym już dawno dyskutować się nie powinno została wyłączona

Filed under Perspektywa państwa, Perspektywa studenta, Perspektywa uczelni

Ocena okresowa nauczyciela akademickiego a ankiety studenckie

Zgodnie z art. 132 USTAWY z dnia 27 lipca 2005 r. Prawo o szkolnictwie wyższym (Dz. U. Nr 164, poz. 1365, z późn. zm.):
1. Wszyscy nauczyciele akademiccy podlegają okresowej ocenie, w szczególności w zakresie należytego wykonywania obowiązków, o których mowa w art. 111, oraz przestrzegania prawa autorskiego i praw pokrewnych, a także prawa własności przemysłowej.
2. Oceny dokonuje podmiot wskazany w statucie uczelni, nie rzadziej niż raz na dwa lata lub na wniosek kierownika jednostki organizacyjnej, w której nauczyciel akademicki jest zatrudniony. Oceny nauczyciela akademickiego posiadającego tytuł naukowy profesora, zatrudnionego na podstawie mianowania, dokonuje się nie rzadziej niż raz na cztery lata. Kryteria oceny oraz tryb jej dokonywania, z uwzględnieniem możliwości zasięgania opinii ekspertów spoza uczelni, określa statut.
3. Podmiot, o którym mowa w ust. 2, przy dokonywaniu oceny nauczyciela akademickiego w zakresie wypełniania przez niego obowiązków dydaktycznych uwzględnia ocenę przedstawianą przez studentów i doktorantów, po zakończeniu każdego cyklu zajęć dydaktycznych. Zasady dokonywania tej oceny i sposób jej wykorzystania określa statut uczelni
„.

Z powyższego artykułu wynika, że tzw. ocena nauczyciela akademickiego przez studentów bądź doktorantów (inaczej: ankiety studenckie, badanie zadowolenia studentów, pomiar satysfakcji studentów) jest obowiązkiem ustawowym, a nie wyrazem szczególnej troski, a tym bardziej oddolną inicjatywą szkoły wyższej na drodze doskonalenia jakości kształcenia. Zgodnie z zapisami ustawy, każdy nauczyciel akademicki powinien być oceniany przez swoich studentów po zakończeniu każdego cyklu zajęć dydaktycznych. W jaki sposób to jest zorganizowane i z użyciem jakich narzędzi pomiarowych, to już powinno zostać doprecyzowane w statucie uczelni (zgodnie z pkt. 3 cytowanego artykułu).

Kiedy jednak analizujemy tenże obowiązek w świetle proponowanej w ustawie częstotliwości okresowej oceny nauczyciela akademickiego, trudno nie odnieść wrażenia, że nie ma spójności między tymi wymaganiami. Nauczyciel akademicki, oceniony raz na 2 lata, zdąży w ciągu 4 semestrów nauczania zrealizować obowiązek dydaktyczny z dość znaczną liczbą studentów (w zależności od nałożonego pensum). Odpowiada to dokładnie cyklowi kształcenia na drugim stopniu studiów.

Czy to nie za długo?
Czy nauczyciel akademicki nie powinien być oceniany częściej, choćby w zakresie realizacji swoich obowiązków dydaktycznych, a może również organizacyjnych?
Czy częstsza ocena umiejętności dydaktycznych połączona z ewentualnymi szkoleniami w zakresie podnoszenia jakości warsztatu pedagogicznego nie wydaje się logicznym rozwiązaniem?

Wiele zależy od sposobu organizacji samego procesu, nie wspominając o jakości narzędzia pomiarowego (kwestionariusza ankietowego). Systemowa i efektywna organizacja badań opinii studentów w połączeniu z dynamicznym procesem cząstkowej (np. tylko dydaktycznej) oceny nauczyciela akademickiego oraz ofertą szkoleń to nie tylko troska o jakość nauczania i samego studenta, to przede wszystkim korzyść dla nauczyciela, który w oparciu o obiektywne dane może zareagować „natychmiast”, a nie po dwóch latach.

Możliwość komentowania Ocena okresowa nauczyciela akademickiego a ankiety studenckie została wyłączona

Filed under Perspektywa uczelni

Kogo pytać o ocenę jakości kształcenia na poziomie wyższym?

Skoro zgodnie z przyjętą definicją jakość kształcenia, to „(…) wielowymiarowa, wielopoziomowa i dynamiczna koncepcja, (…) której opis zależy między innymi od wymagań stawianych przez różne grupy interesów (…)”, to właśnie te grupy interesariuszy należy poprosić o jej ocenę. O ile akredytacja środowiskowa czy państwowa będzie oceną holistyczną (szczególnie akredytacja instytucjonalna), to badanie opinii pracowników, studentów, absolwentów bądź pracodawców będzie pomiarem cząstkowym – prezentującym wybraną perspektywę jakości.
Z pomiaru badania opinii pracowników dowiemy się na przykład o klimacie panującym w uczelni. Ten, mający wpływ na motywację pracowników (klientów wewnętrznych) w realizacji powierzonych im obowiązków, będzie w jakimś stopniu oddziaływał na satysfakcję studenta (klienta zewnętrznego). Nie ma bowiem usatysfakcjonowanego klienta zewnętrznego bez uprzedniego spełnienia wymagań klienta wewnętrznego.
Z kolei z informacji zwrotnej od pracodawców czy absolwentów szkoły wyższej może wynikać konieczność zmiany na poziomie treści programowych gdyż co najmniej jeden z wcześniej zamierzonych efektów kształcenia nie został w pełni osiągnięty.
Nie ulega wątpliwości, że kompleksowe podejście do oceny jakości kształcenia będzie uwzględniało harmonogram badań opinii nie tylko studentów (co przecież jest obowiązkiem ustawowym), ale przede wszystkim pracowników, absolwentów oraz pracodawców.

Możliwość komentowania Kogo pytać o ocenę jakości kształcenia na poziomie wyższym? została wyłączona

Filed under Perspektywa absolwenta, Perspektywa pracodawcy, Perspektywa studenta, Perspektywa uczelni